niedziela, 12 lutego 2012

thoughts.

dzisiejsza kumulacja wydarzeń, przeżytych chwil, myśli, obejrzanych filmów, głośnej muzyki w słuchawkach i mroźnego powietrza w dziwny, pokrętny sposób sprawiła, że nie wstydzę się własnych myśli. po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna. mogłabym zachować je dla siebie, zapisać gdzieś na skrawku papieru i schować pod łóżkiem, ale zdecydowałam się skorzystać z chwili i posłać je w świat.

chcę robić mnóstwo rzeczy, za tyle na raz chciałam się złapać, że gdzieś się pogubiłam i koniec końców nie robiłam nic. odkładałam wszystko na jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość. i chociaż zawsze wiedziałam, i wszyscy to wiemy, bo codziennie nam się to powtarza, to dopiero dzisiaj zrozumiałam tak bardzo wyraźnie, że w każdej chwili mój limit czasu może się wyczerpać.

w takich chwilach jak te mam wrażenie, że na tym właśnie to wszystko polega. na zdawaniu sobie sprawy, jak prawdziwe są wszystkie banały, które przez całe życie kładą nam do głowy.

jutro rano, za miesiąc, za rok przeczytam te słowa i będą mi się wydawać głupie i dziecinne. ale zostawię je sobie na pamiątkę, bo w tej chwili są dla mnie ważne.

dobranoc.

1 komentarz:

  1. czytam, czytam.. i mam wrażenie, że piszesz o mnie. jakiś czas temu, mniej więcej na początku roku, uświadomiłam sobie, że odkładanie wszystkiego na "później, kiedy będę miała więcej czasu" do niczego nie prowadzi. "później" nie nadchodzi nigdy i nie ma się też więcej czasu.
    więc trzeba pomysły realizować natychmiast, a nie planować gdzieś w przyszłości. czego Tobie (i sobie ;)) życzę.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń